run-log

run-log.com

czwartek, 16 stycznia 2014

Trening na bieżni

źródło

Stało się to, czego się najbardziej obawiałam – zima w końcu nas odnalazła. Zasypane ścieżki, zamarznięte ulice – to będzie teraz nasz chleb powszedni. Mamy do wyboru: albo zaopatrzeć się w dobre nakładki antypoślizgowe na buty i poćwiczyć zmysł równowagi, albo darować sobie zimowe bieganie, lub wybrać trening na bieżni.

Zeszłorocznej zimy poddałam się dwa razy i poszłam pobiegać na bieżni. I nie dlatego, że było zimno na dworze, ale dlatego, że miałam dosyć brodzenia w śniegu po kolana, co w niczym nie przypominało biegania. Za pierwszym razem nawet mi się podobało – w końcu mogłam się rozpędzić i dać z siebie wszystko. Za drugim podejściem było już gorzej – czułam się jak chomik biegnący w swoim kółku. Rezultat był taki, że następnym razem jednak wybrałam brodzenie w śniegu.

Bieganie na bieżni nie jest dla nas naturalne. Normalnie przecież nasze podłoże nie przesuwa się nam pod nogami, ale to my przesuwamy się względem podłoża. I, szczerze mówiąc, bieganie na bieżni jest po prostu nudne – no bo ile można biegać patrząc się w ścianę. Mnie osobiście widok ludzi biegających na bieżni zawsze trochę śmieszy – zwłaszcza gdy za oknem jest cudowna pogoda i równie dobrze można pobiegać sobie  w terenie.  A są osoby, które potrafią biegać tak godzinę i więcej. Ba! Widziałam osoby, które w trakcie takiego "treningu" czytały książkę. 

Podsumowując mój wywód – nie jestem raczej zwolenniczką bieżni. Jednak z ręką na sercu muszę przyznać, że na niej robię czasami 15-30 minutowy trening interwałowy – by podnieść swój metabolizm i pozbyć się trochę ciałka. Nie wrzucam tego do kategorii „bieganie” i nie doliczam sobie przebiegniętych w ten sposób kilometrów do dzienniczka treningowego.  Traktuję to jako zupełnie inny rodzaj treningu.

źródło

Jednak przyznać trzeba, że bieżnia ma wiele plusów:
  • pozwala monitorować swoje tętno 
  • umożliwia rejestrować ilość przebiegniętych km, jeżeli ktoś w terenie nie ma takiej możliwości 
  • chroni nasze stawy - ze względu na materiał, z którego bieżnia jest wykonana (amortyzuje wstrząsy)
  • pozwala trenować, gdy warunki pogodowe uniemożliwiają bieganie w terenie

O czym trzeba pamiętać, korzystając z bieżni?

  • zaczynaj od małych prędkości, żeby przyzwyczaić się do innego rodzaju podłoża.
  • biegaj zawsze jak najbliżej panelu sterującego – w razie, gdy poczujesz, że prędkość jest za duża, będziesz mógł ją zmniejszyć. Gdy biegniesz bardziej z tyłu – możesz nie dosięgnąć menu - grozi to upadkiem.   
  • w trakcie treningu skup się na biegu, nie rozglądaj się na boki. Łatwo wtedy stracić równowagę i po prostu spaść z  bieżni 
  • należy być ostrożnym, kiedy już po wykonanym treningu schodzi się z bieżni – często zdarzają się zawroty głowy (u mnie -  za każdym razem).

Wskazówki dla biegacza:

  • Ilość kilometrów przebiegniętych na bieżni, nie oznacza, że w terenie zrobi się taką samą ilość w tym samym czasie. Na bieżni nie uwzględnia się przecież oporu powietrza, lekkich nierówności i podbiegów. By sprawić, by trening na bieżni był najbardziej efektywny należy zwiększyć jej nachylenie 0,5-3,5%. 
  • Chcąc startować w zawodach nie należy posiłkować się tylko na treningach na bieżni. W tygodniu powinien mieć miejsce także trening w terenie, by przyzwyczaić się do innego, zróżnicowanego podłoża i warunków pogodowych. 

Na końcu chciałam napisać, że jakoś nie wyobrażam sobie trenować do półmaratonu na bieżni. 21 km na maszynie? – Nie, dziękuję. Jednak podczas dzisiejszego biegu, kiedy to próbowałam nie zabić się na występujących gdzieniegdzie lodowych odcinkach, stwierdziłam, że sprawa wymaga głębszego przemyślenia. I, być może, będę musiała przeprosić się z bieżnią i używać jej także do odbywania typowych treningów biegowych – może nie na dystansie półmaratońskim (chyba bym umarła z nudów), ale krótszym. Bo nie wyobrażam sobie zrezygnować z biegania na czas zimy, a bieżnia jest jakimś rozwiązaniem.  Więc, w przypadku wystąpienia epoki lodowcowej – daję bieżni zielone światło.

 

1 komentarz:

  1. Trening na bieżni jest o tyle fajny od biegania w plenerze że jak biegam w plenerze to zawsze napotkam jakąś grupę chamów którzy będą mnie zaczepiać a na siłowni tego się nie spotka no chyba że jakaś buracka siłownia się trafia le ja chodzę do Saturn Fitness na Targówku a tam chodzą poważni ludzie na poziomie.

    OdpowiedzUsuń