run-log

run-log.com

czwartek, 31 sierpnia 2017

Rabdomioliza. Potencjalne zagrożenie życia



Jest stanem niebezpiecznym dla organizmu. Mało kto o niej słyszał, a szkoda – w podstawową wiedzę o rabdomiolizie powinien być uzbrojony każdy biegacz.

Rabdomiolizę rozpoznaje się w efekcie wykonania ekstremalnego wysiłku –  pojawia się więc głównie u biegaczy długodystansowych. Jest to zjawisko rozpadu tkanki mięśniowej i przedostaniem się do krwi jej zawartości – mioglobiny, elektrolitów (głównie potasu) i enzymów, które potencjalnie mogą być niebezpieczne dla organizmu. Szacuje się, że występuje o wiele częściej, niż można by sądzić.


źrodło: magazybieganie.pl


Rabdomioliza  może mieć charakter łagodny lub ostry, lub też przebiegać bezobjawowo. Obserwuje się bolesność i osłabienie niektórych grup mięśni, a także ich obrzęk. Charakterystyczne także jest ciemne zabarwienie moczu, który kolorem przypomina ciemną herbatę, co jest efektem przedostania się do niego mioglobiny. Wystarczy uszkodzenie 200 g mięśni, by uzyskać taki stan. Rabdomioliza może mieć także ciężki przebieg w którym może dojść do ostrej niewydolności nerek, pojawiające się wskutek silnego wzrostu mioglobiny w osoczu, który przekracza możliwości filtracji nerek.

Brzmi znajomo? Jak odróżnić rabdomiolizę od zwykłych "zakwasów"?

Rabdomiolizę rozpoznaje się badając poziom kinazy keratynowej (CK), która jest produkowana przez uszkodzone mięśnie (można zbadać ją w każdej przychodni). Warto ją analizować po 24 godzinach po wysiłku – wtedy CK osiąga wartość szczytową. 

Poziom powyżej pięciokrotnej normalnej wartości CK wskazuje na rabdomiolizę (norma – 200 U/l), zaś o jej łagodnej postaci można mówić przy wartości 600 U/l.

W trakcie Maratonu Gór Stołowych A. był moim królikiem doświadczalnym. Prawie 40 godzin po maratonie został mu zmierzony poziom CK. Niestety nie było możliwości zrobić tego badania wcześniej.  Jak widać  poziom kinazy kreatynowej nadal jest podwyższony. 




Dlaczego o tym piszę? Często wśród biegaczy pokutuje stwierdzenie, że przemęczone maratonem nogi najlepiej jest „rozbiegać” dodając sobie kolejną jednostkę treningową. Nie jest to jednak wyjście rozsądne. Tkanka mięśniowa po przebiegnięciu maratonu wygląda jak krajobraz po bitwie. Dodając sobie kolejny trening pogłębiamy jej rozpad, w efekcie wywołując efekt rabdomiolizy lub ją jeszcze bardziej pogłębiając. Jako tego mogą być efekty – przedstawiłam wyżej. W najgorszym wypadku prowadzi to do ostrej niewydolności nerek.  

Pytanie do nas, biegaczy- czy nie warto po prostu po maratonie odpocząć?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz