Jest stanem
niebezpiecznym dla organizmu. Mało kto o niej słyszał, a szkoda – w podstawową
wiedzę o rabdomiolizie powinien być uzbrojony każdy biegacz.
Rabdomiolizę rozpoznaje
się w efekcie wykonania ekstremalnego wysiłku – pojawia się więc głównie u biegaczy
długodystansowych. Jest to zjawisko rozpadu tkanki mięśniowej i przedostaniem
się do krwi jej zawartości – mioglobiny, elektrolitów (głównie potasu) i
enzymów, które potencjalnie mogą być niebezpieczne dla organizmu. Szacuje się, że występuje o wiele częściej, niż można by sądzić.
![]() |
źrodło: magazybieganie.pl |
Rabdomioliza może mieć charakter łagodny lub ostry, lub też
przebiegać bezobjawowo. Obserwuje się bolesność i osłabienie niektórych grup
mięśni, a także ich obrzęk. Charakterystyczne także jest ciemne zabarwienie
moczu, który kolorem przypomina ciemną herbatę, co jest efektem przedostania się
do niego mioglobiny. Wystarczy uszkodzenie 200 g mięśni, by uzyskać taki stan. Rabdomioliza
może mieć także ciężki przebieg w którym może dojść do ostrej niewydolności
nerek, pojawiające się wskutek silnego wzrostu mioglobiny w osoczu, który
przekracza możliwości filtracji nerek.
Brzmi znajomo? Jak odróżnić rabdomiolizę od zwykłych "zakwasów"?
Brzmi znajomo? Jak odróżnić rabdomiolizę od zwykłych "zakwasów"?
Rabdomiolizę
rozpoznaje się badając poziom kinazy keratynowej (CK), która jest produkowana
przez uszkodzone mięśnie (można zbadać ją w każdej przychodni). Warto ją
analizować po 24 godzinach po wysiłku – wtedy CK osiąga wartość szczytową.
Poziom powyżej pięciokrotnej normalnej wartości CK wskazuje na rabdomiolizę (norma – 200 U/l), zaś o jej łagodnej postaci można mówić przy wartości 600 U/l.
W trakcie Maratonu Gór Stołowych A. był moim królikiem doświadczalnym. Prawie 40 godzin po maratonie został mu zmierzony poziom CK. Niestety nie było możliwości zrobić tego badania wcześniej. Jak widać poziom kinazy kreatynowej nadal jest podwyższony.
Poziom powyżej pięciokrotnej normalnej wartości CK wskazuje na rabdomiolizę (norma – 200 U/l), zaś o jej łagodnej postaci można mówić przy wartości 600 U/l.
W trakcie Maratonu Gór Stołowych A. był moim królikiem doświadczalnym. Prawie 40 godzin po maratonie został mu zmierzony poziom CK. Niestety nie było możliwości zrobić tego badania wcześniej. Jak widać poziom kinazy kreatynowej nadal jest podwyższony.
Dlaczego o tym piszę?
Często wśród biegaczy pokutuje stwierdzenie, że przemęczone maratonem nogi
najlepiej jest „rozbiegać” dodając sobie kolejną jednostkę treningową. Nie jest to jednak wyjście
rozsądne. Tkanka mięśniowa po przebiegnięciu maratonu wygląda jak krajobraz po
bitwie. Dodając sobie kolejny trening pogłębiamy jej rozpad, w efekcie
wywołując efekt rabdomiolizy lub ją jeszcze bardziej pogłębiając. Jako tego mogą
być efekty – przedstawiłam wyżej. W najgorszym wypadku prowadzi to do ostrej niewydolności nerek.
Pytanie do nas, biegaczy- czy nie warto po prostu po maratonie odpocząć?
Pytanie do nas, biegaczy- czy nie warto po prostu po maratonie odpocząć?
Bardzo fajny blog. Lubię przeglądąc takie blogi. Jest świetną inspiracją. Pozdrowienia
OdpowiedzUsuńRabdomioliza to poważny temat zdrowotny, który jest przez wiele chorujących pomijany. Warto się badać.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z tym w 100% :)
UsuńTen blog jest niezwykle inpsirujący. Podziwiam takie podejście. Super
OdpowiedzUsuńPodobają mi się blogi tego typu. Lubię je przeglądać w wolnej chwili. Super
OdpowiedzUsuńŚwietny blog. Fajnie że został poruszony tutaj taki poważny temat. Dowiedziałem się wiele cennych informacji. Dzięki i pozdrawiam
OdpowiedzUsuńO kurczę! Dobrze wiedzieć takie rzeczy!
OdpowiedzUsuńObjawów świadczących o Rabdomiolizji nie można lekceważyć, to poważna choroba.
OdpowiedzUsuńNigdy o tym nie słyszałam, bardzo ciekawy temat. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńBardzo fajny blog. Uwielbiam przeglądać blogi tego typu w wolnym czasie. Bardzo inspirują mnie takie stronki.
OdpowiedzUsuńBardzo przydatne informacje :) Dzięki wielkie :)
OdpowiedzUsuńPozytywny i inspirujący blog :) Bardzo motywuje do działania. Pozdrowienia
OdpowiedzUsuńBardzo lubię tak inspirujące blogi. Na pewno będę częściej tutaj zaglądać.
OdpowiedzUsuńPrzydatna wiedza.
OdpowiedzUsuńWiele jest takich blogów, ale ten jest oryginalny i pełno tu ciekawych informacji. Pozdrowienia :)
OdpowiedzUsuń