Jestem dość trudnym
konsumentem, jeżeli chodzi o dobór suplementów. I bynajmniej nie chodzi tutaj o
to, że jestem wybredna, czy mam w stosunku do nich zbyt wysokie wymagania. Niektóre
z nich bardzo źle znoszę (bóle brzucha, nudności), a niektóre po prostu mi nie
smakują. Wychodzę z założenia, że jeżeli mam przyjmować dany produkt, to aspekt
smakowy jest jednym z pierwszych, który powinnam brać pod uwagę. Owszem, skład produktu jest ważny, ale choćby producent na opakowaniu obiecywał złote
góry i tak nie sięgnę po
coś, co sprawia, że twarz wykrzywia mi się ze wstrętu, a ja mam ochotę się zastrzelić. Z drugiej strony lubię być królikiem doświadczalnym i testować różne produkty, porównując smaki oraz reakcje mojego organizmu po nich. Namawiam więc wszystkich, żeby
przed kupnem jakiegoś produktu przede wszystkim wsłuchali się w swój organizm, obserwowali swoje reakcje na dany suplement oraz określili
swoje preferencje. Suplementów na rynku jest mnóstwo i łatwo jest się w tym pogubić. Ja sama nieraz się w tym gubię...